Szkolenia dla firm
Szkolenia otwarte
Partnerzy
| Polityka jest jak seks. |
|
|
Jak się człowiek interesuje polityką to chyba ma dzisiaj problem. Bo polityka wywołuje obecnie głęboki sprzeciw estetyczny. Szczególnie u kobiet, bo wiadomo - kobiety z natury bardziej się znają na urodzie. A uroda naszej polskiej polityki pozostawia wiele do życzenia. Tak naprawdę to trzeba by tę politykę wziąć na intensywną kurację upiększającą. Od góry do dołu: zmiana stylu, formy i treści. Bo jak z naszym życiem politycznym czegoś nie zrobimy, to nam z tego związku narodu z polityką wyrośnie pokolenie potworków. Jedno takie pokolenie jeszcze zniesiemy - ale ono nie nasze, spłodzone na szczęście przez poprzedni system, więc możemy zwalić na Jałtę, na komuchów, na siłę wyższą. Ale teraz mamy demokrację, a więc co cztery lata idziemy z kolejną władzą do łóżka. I aż strach się przyznać, że co partner, to gorszy. Wrzucamy głos do urny, a potem, jak przy śniadaniu po upojnej nocy, patrzymy na nowego partnera i myślimy: chyba wieczorem inaczej wyglądał. Dlatego nie chodźmy do łóżka z byle kim. Społeczeństwo stać na lepszego partnera. No więc jeśli się człowiek interesuje polityką to ma nie lada orzech do zgryzienia. Bo pierwszy odruch, wydawałoby się najbardziej zdrowy i racjonalny, to zrobić to, co 60 procent naszego społeczeństwa. Przestać się interesować polityką. Zamiast TVN 24 oglądać serial "24 godziny", Monikę Olejnik zamienić na "Helę", a Poranek w TOKFM na rockowe śniadanie w jakiejś radiostacji. Tak przecież robi większość Polaków. Rzucić to wszystko w cholerę, bo po co nam te nerwy, ta ciągła szarpanina, wiedza, że nam państwo rozkradają, że stołkami kupczą, że się z nas śmieją za granicą. Wystarczy przecież zamknąć oczy i problem znika. To co, że koniunktura nie zawsze trwa, że gospodarkę polityką można zniszczyć, że o miejsca pracy miało być łatwiej a nie jest . Czy to ważne, że plują na tych, którychśmy zawsze tak bardzo kochali. Że lżą na siebie, więc pewnie i na nas. Wystarczy zamknąć oczy i znikają Kaczyńscy, Tuskowie, Pawlakowie, znikają komisje od bankowości, moralności, witalności, seksualności, znikają flagi, hymny i rocznice. Wystarczy zamknąć oczy. Tylko jak się człowiek interesuje polityką to chyba nie bardzo się da. No więc jak się człowiek interesuje polityką, to idzie co rano nie strudzenie po gazetę. Włącza radio. Ogląda serwis informacyjny. Przyjmuje na siebie te setki bzdur, co mu za jego własne pieniądze, dzień w dzień, przynoszą na tacy usłużni politycy. Ale się interesuje. Bo jednak to nasz kraj, trzeba wiedzieć, w której partii większe świnie, kto bardziej kradnie, kto krzyczy, a komu passa dzisiaj sprzyja. No i ogląda się ten teatr absurdu, bo może jednak między jednym pluciem a drugim, wyłoni się choćby jedno istotne zdanie. Że autostradę zbudowali. Że dzieci się będą uczyć dodatkowo japońskiego. Że przedsiębiorcy nie zapłacą tyle na ZUS. Że w Europie uznano nas za kraj nowoczesny. Że nas doceniono za dialog. Otwartość. Tolerancyjność. Ale nie, Proszę Państwa - Bóg, Honor, Ojczyzna. I nie ma zmiłuj, jak źle, to za granicę - chcesz tolerancji, to się wyeksportuj, będziesz pił piwko w irlandzkim pubie, ale od nas wara. U nas do piwka tylko hymn. Tak to przynajmniej widać w telewizji. Bo jednak mówią do nas co innego. Wszyscy chcą dobrze dla Polski. Podatki - niższe. Gospodarka - pędzi. Młodzi - wracajcie do kraju. Starzy - nie bójcie się emerytury. Artyści - twórzcie. Pisarze - piszcie. Górnicy - fedrujcie. Lekarze - leczcie. Czasem tylko mały zgrzyt. Że jednak nie wszystkim się należy. Że jak ktoś ma, to skąd ma? Że jak jesteś feministka, lobbystka lub hedonistka - to jednak coś nie tak. Że swoboda i wolność zawsze, ale tylko dla swoich. Że tanie państwo, ale nie dla obywatela. No i jeszcze historia. Historię mamy piękną: od powstania listopadowego do powstania Solidarności. Piłsudczycy, Kolumbowie, Powstańcy Warszawscy. No i legendy Solidarności. Mamy tych legend sporo. Byłoby więcej gdyby nie system, ubecy i OZI. Ale chwała Bogu, mamy IPN. Gdyby nie IPN, to byśmy myśleli, że w sumie to z nas porządni ludzie. Naiwny i głupi ten nasz naród. Ale skoro ciemny polski lud wszystko kupi, to może uwierzyć, że Wałęsa, że Kuroń, że Michnik, że Mazowiecki, że Frasyniuk, że oni rzeczywiście z tą komuną jakąś walkę toczyli. A to przecież stek bzdur. Naród musi wiedzieć, że Wałęsa to Bolek, że Kuroń gadał, że Michnik zadawał się nie z tymi co trzeba, że Mazowiecki zdradził przy Okrągłym Stole. A że Frasyniuk siedział cztery lata w pudle? No tak, bo jak by inaczej ukryli, że on był ich? Tak. Ale historię mamy piękną. No więc jak się człowiek interesuje polityką, to jednak musi coś zrobić. Bo ten syf nie może wiecznie trwać. Bo ile się można wstydzić za własne elity? Niby wszystko w porządku, bo jak elita sama krzyczy, że nie jest żadna elita, to tylko pozazdrościć trzeźwości spojrzenia. Więc niby OK, jak się te nieelity chcą żreć z łżeelitami, to niech się żrą, co nam do tego. Ale jak się człowiek interesuje polityką, to jednak widzi, że coś nie tak. Że nie zawsze cel uświęca środki. Że jeszcze jest coś takiego jak twarz. Że jednak w tym przełomie o coś miało chodzić. Że demokracja, że prawo, że wartości, że to wszystko kiedyś miało jakiś sens. Więc jak się człowiek interesuje polityką to musi w niej wreszcie coś zrobić. Bo nie można się całe życie odwracać plecami. Udawać, że nas to nie obchodzi. A jeśli obchodzi, to tylko wygodnie. Z daleka, z wyższością obserwatora. Tylko chyba wybór partnera nie jest łatwy. Bo tu i estetyka i charakter się liczy. Bo jak się uprawia polityczny seks, to partner musi jednak kusić. Bo do łóżka nie idzie się z byle kim. A więc należy szukać partnera z uwagą. Nie może być krzykacz ? bo się zwariuje. Jednak siła i spokój, bo przecież dom to dom, a kraj to kraj, jak będzie histeryk to nam kłótniami życie zatruje. I bez kompleksów. Bo kompleks zawsze widać: wychodzisz do ludzi ? złość, jedziesz za granicę ? wstyd, spoglądasz na innych ? cynizm. Więc jednak lepiej w tej polityce działać z takimi co siebie lubią. Dlatego jak się ma dzisiaj problem z polityką, to trzeba się zastanowić co jest ważne. I nie bać się trudnych decyzji. I nie bać się tego, że będzie nas mniejszość. Że większość ma gdzieś politykę. Bo przecież polityka jest trochę jak seks. Ale partner musi być do rzeczy. Magdalena Dobrzańska, źródło: Magazyn Kobiet Kreatywnych ?Kreatura? |









