Jesteś tu: Strona Główna / Publikacje / Dopiąć targu w dobrym stylu.

Business Training

Czcionka: Zwiększ rozmiar czcionkiZmniejsz rozmiar czcionkiReset
 
Dopiąć targu w dobrym stylu. Drukuj


Artykuł ukazał się na łamach kwartalnika Business Coaching - styczeń 2010r.

 

Styl, który gwarantuje sukces w negocjacjach sprzedażowych, to postawa i zestaw zachowań, do których dochodzi się po doświadczeniach często mających smak porażek. Dobierając odpowiedni styl do swoich negocjacji, musisz wzmacniać w sobie odwagę na każde doświadczenie. Brian Tracy mówi, że odwaga jest kluczową cechą liderów. Według mnie sprawdza się to doskonale do liderów negocjacji w sprzedaży.

Od czego zacząć wybór stylu?

„Chcesz osiągać więcej sukcesów, musisz być gotowy na poniesienie dwa razy większej ilości porażek.”
Thomas Watson prezes IBM

Ta reguła świetnie się wpisuje w budowanie w sobie postawy przygotowanego negocjatora. Nie uda Ci się? – masz do tego prawo. To jest normalne. Wielu najlepszych handlowców ponosi porażki w trakcie rozmów z klientami i nie mówi o tym. Często w rozmowach usłyszysz: „Rozmawiam z klientem od roku, przez trzy miesiące nie odbierał telefonu, tydzień temu spotkaliśmy się po raz kolejny w jego biurze, rozmawialiśmy dwie godziny, na koniec powiedział, że oferta jest dla niego nie do przyjęcia. Dziś zaprosił mnie na bankiet. Chcemy uczcić pierwszy sukces naszego kontraktu. Będzie też jego partner, który też jest zainteresowana naszymi rozwiązaniami.” Jakie odnosisz wrażenie, czytając tę historię? Czego było więcej sukcesów, czy porażek? Droga do dobicia targu jest długa. Jeden z uczestników nazwał ją „wędrówką w poszukiwaniu skarbu”. Ten skarb jest – jeszcze nie wiesz gdzie i dlatego konieczne jest przemierzenie wielu ścieżek. Inny handlowiec na pytanie: „jak Ty dostałeś się do tej firmy?” odpowiedział „Wydreptałem sobie ścieżkę do Pani Halinki z zaopatrzenia.” Pani Halinka jest zaopatrzeniowcem w dużej firmy telekomunikacyjnej i wydaje kilkaset tysięcy na materiały biurowe na cały kraj.

Ciekawostka z życia: znam takich handlowców z firmy budowlanej w jednym z regionów Polski, którzy dokładnie potrafią powiedzieć: „dzwoniłem do klienta dwa razy i się ze mną nie chciał umówić. Miałem z klientem trzy spotkania i nie podjął decyzji, uciekł i już nie zadzwonił”. Mnie się ciska na usta pytanie i co dalej? Tu pada odpowiedź; „Jak to co? Kiepsko, ofertę mamy za drogą. Baza klientów jest fatalna, zepsuta przez mojego poprzednika. Klienci czasu nie mają, mają swoje problemy. To przez konkurencje, mają lepszą ofertę”. Kiedy tak ich słucham, zadaje sobie pytanie: „jak to możliwe?” Dzwonię wtedy do regionu z drugiego końca kraju, proszę o rozmowę z handlowcem, którego polecił mi prezes firmy i pytam jak on sobie radzi. I tu, krótka cisza, w tle jakbym usłyszał uśmiech z delikatnym zakłopotaniem, po czym słyszę niezręczne „nie wiem”. Jak to – „nie wiem”? Postanawiam wyruszyć na spotkanie z nim, aby móc obserwować jego metody działania, a następnie opracować standardy pracy i przekazać je innym handlowcom. Spotykam się z nim tydzień później i to, co przykuło moją szczególną uwagę w ciągu trzech dni przepracowanych w terenie, to jego pasja – był Himalaistą. Jak sam twierdzi, jest to bardzo drogi sport, który jednak wypełnia jego całe życie. Marzy mu się kolejny ośmiotysiącznik i potrzebuje funduszy na wyprawę. Ta praca daje mu możliwość wypracowania pensji dyrektorskiej, dzięki której jest w stanie sfinansować swoją wyprawę w przyszłym roku na wiosnę.
Jaka jest różnica między jednym a drugim handlowcem? Jeden i drugi jest konkretny. Tylko ten pierwszy liczy ilość porażek, a ten drugi ilość pieniędzy, której mu brakuje do wiosennego wyjazdu na szczyt jego marzeń.

Jaki przyjąć styl negocjacji? Który jest najlepszy dla mnie?

Podczas przygotowań do spotkań z klientami określamy bieżącą sytuację. Ustalamy fakty, które pomagają, są szansą lub przeszkadzają i są zagrożeniem. Diagnozujemy osobę, z którą będziemy rozmawiać, jej stanowisko, decyzyjność i charakter. Wypisujemy sobie przedmiot negocjacji, czyli zmienne je określające. Przyglądam się interesom, przypuszczalnym oczekiwaniom i obawom klienta. Przypominam sobie moje atuty. Dopracowuję rzeczowe konkretne argumenty, które zagwarantują mi dobry atak i obronę. Uświadamiam sobie lepsze rozwiązanie zastępcze zwane BATNA (Best Alternative To Negotiated Agreement). Ustalam ostateczny cel negocjacji. Ruszam na spotkanie ze świadomością, że mam cały szkielet planu, co więcej w moim sercu czuję chęć wygranej. Jakie mam szanse? Dopóki tych elementów nie owiniesz masą mięśniową, dopóty żadnych efektów nie osiągniesz. Szkielet sam nigdzie jeszcze nie zaszedł, a serce samo nie biło. Styl negocjacji to Twoja ogromna masa mięśniowa, która gwarantuje prezencję, wygląd, postawę, siłę, elastyczność, strategię i Twój charakter. Jaki przyjąć styl negocjacji? Najlepszy to ten, który zagwarantuje Ci optymalny efekt i poczucie satysfakcji.

Sprawdź, czy jesteś przygotowany do negocjacji w sprzedaży. Czy znasz odpowiedzi na następujące pytania:

1. Kto jest moim klientem? Jakie mam informacje o kliencie?
2. Jakie doświadczenia ma klient z moją firmą, z tym produktem?
3. Co jest słabą i mocna stroną mojego produktu?
4. Jakie korzyści wynikają z mojego produktu, ze współpracy ze mną, z tego kontraktu dla klienta?
5. Jakie interesy ma klient dobijając targu ze mną?
6. Czyje pieniądze wydaje klient (swoje, firmowe, z innego źródła)?
7. Dla kogo dokonuje zakupu (dla siebie, dla swojej firmy, dla innego działu)?
8. Jakie mam argumenty, aby przekonać klienta?
9. Jaki chcę osiągnąć cel minimalny, z jakim celem maksymalnym startuje?
10. Co jest moim BATNA?

Styl przyjacielski – uległość skazana na zatracenie, czy geniusz budowania relacji i zaufania w długiej perspektywie czasu?

Nietrudno sobie wyobrazić styl przyjacielski. Wiadomo, że efektem jego stosowania jest szeroko rozumiane poczucie, że klient nas lubi. W jednej z firm handlowiec sprzedający glazurę, został wybrany przez swojego klienta (salon, do którego dostarczał swoje produkty) – Partnerem Roku. Na pierwsze moje pytanie „dlaczego właśnie on?” (konkurujących dostawców było 9.) bardzo szybko dostałem krótką i treściwą informację: „bo wszyscy go lubią”. Zacząłem się dopatrywać ustawienia i opłacenia całego konkursu, jednak przy moim dociekaniu okazało się, że naprawdę, poza wielką sympatią, szczególnie pań sprzedawczyń zwanych doradcami klienta, ten handlowiec miał największy udział swoich produktów w ogólnej sprzedaży całego salonu. Ogarnęło mnie wielkie zdumienie po detektywistycznym drążeniu tematu i określeniu metodologii działania – mianowicie okazało się, że ów handlowiec był jedynym, który zaglądał do tego salonu codziennie, a jeśli nie mógł, to wykonywał średnio do 7 telefonów dziennie. W jego strategii dominowała uprzejmość, współpraca, życzliwość, pełne poświęcenie i bieganie na każde zawołanie do swojego klienta. Ciekawostką jego codziennych kontaktów z odbiorcą, a szczególnie z paniami od sprzedaży, było ciągłe sianie nowinek, rozwiązań, ciekawostek na temat swoich płytek. Osobiście odniosłem wrażenie, że jego klient nie miał szans pomyśleć o innych płytkach. To niosło za sobą prostą konsekwencję – jeśli sprzedawca nie mógł myśleć o innej płytce, to klient słyszał na dzień dobry korzyści płynące z wyboru tej właśnie marki. Klient był zachwycony pełną kompetencją doradcy i rozkwitał na myśl o wyglądzie swojej przyszłej łazienki. Najciekawszy dla mnie efekt wywołany był w najważniejszym momencie, kiedy to szefowie omawianego salonu sami zabiegali, aby płytki właśnie tej firmy były najczęściej zamawiane na magazyn. Co więcej, opisywany bohater naszej opowieści utrzymywał dobre stosunki nawet z magazynierami odpowiedzialnymi w pośredni sposób na zwiększanie zamówień i to zawsze dla jego płytek było najwięcej miejsca właśnie na magazynie. Czy to był geniusz przyjaźni? Nie wiem – ale dostać nagrodę od klienta za to, że pomógł nam zarobić? Geniusz?

Określ, czy posiadasz styl przyjacielski w negocjacjach? Jeśli odpowiesz twierdząco na przynajmniej 4 z poniższych pytań, masz już jego cechy

1. Czy najpierw optymalizujesz interesy klienta?
2. Czy ufasz innym ludziom i okazujesz im to?
3. Czy wyrażasz bardzo dużo pozytywnych emocji w rozmowach z klientami?
4. Czy bardzo dużo czasu poświęcasz klientowi?
5. Czy jesteś otwarty i jasno mówisz o swoich interesach?
6. Czy jest w Tobie dużo empatii i zrozumienia dla sytuacji klienta?
7. Czy skupiasz się na budowaniu relacji opartej na obopólnej sympatii z klientem?
8. Czy uprzedzasz oczekiwania klienta, wykraczasz poza jego dotychczasowe doświadczenia?
9. Czy mówisz klientowi całą prawdę?
10. Czy składasz klientowi tylko realną ofertę?

Styl asertywny - przereklamowany mit, czy postawa idealnego negocjatora?

Asertywność jest bardzo powszechną postawą. Ale czym tak naprawdę w negocjacjach charakteryzuje się ten styl? Ciekawostka dotycząca tego stylu ma swoje korzenie w najstarszych pismach religijnych, które nawołują do równości, obopólnych korzyści. Przypomina się mi osobiste spotkanie z jednym z takich handlowców, który wiosną 2004 roku sprzedał mi Toyotę Corollę Hatchback. Zadzwoniłem do niego zgodnie z poleceniem mojego kolegi odpowiedzialnym za tabor samochodowy w firmie. Ów kolega powiedział: „zadzwoń do Jarka, powołaj się na mnie, my wzięliśmy o 10 samochodów mniej, być może sprzeda Ci w dobrej hurtowej cenie”. Jak mi powiedział – tak zrobiłem. Okazało się, że było to prostsze niż myślałem, a cena doskonała, lepsza niż w jakimkolwiek salonie, czy aukcji internetowej. Z moją przyszłą żoną pojechaliśmy do Warszawy odebrać samochód – miał być prezentem na naszą nową drogę życiową. Plany były następujące: jedziemy z Wrocławia do Warszawy, odbieramy wymarzone auto – nowe i w dobrej cenie oraz zwiedzamy stolicę razem z jej atrakcyjnymi galeriami handlowymi. Na dzień dobry pan Jarek powitał nas kawą i ciasteczkami, przepraszając, że jeszcze to musi potrwać, ale zrobi wszystko co w jego mocy aby przyspieszyć formalności i przygotowanie wypucowanego nowego auta. Po chwili zaczął proponować nam przejażdżkę nowym Land Cruzerem, aby miło zabić czas oczekiwania. Nie było nam to na rękę, ale po kilkakrotnym zaakcentowaniu przez pana Jarka przyjemności i frajdy, nie mieliśmy złudzeń, że będzie to dla nas przygoda. Tym bardziej, że trwała ponad dobrą godzinę, po której Pan Jarek, stał się dla nas Jarkiem, ciekawym człowiekiem, który tak jak my zakłada rodzinę i często spędza wakacje na Helu, surfując. Po powrocie, wzięliśmy udział w następującej konwersacji:

Jarek (z uśmiechem): Gdzie zmieścicie wózeczek?
My (z lekkim zakłopotaniem): Dlaczego pytasz?
Jarek: bo zakładacie rodzinę, tak jak ja i pewnie myślicie, jak to będzie, gdy przyjdzie na świat Wasze dziecko? Gdzie zmieścicie wózeczek?
My (patrząc na siebie): Jarek, ale dlaczego o to pytasz?
Jarek: Jeździcie na wakacje na windsurfing, wkładacie do bagażnika torby, walizki, sprzęt i deskę na dach, a gdzie zmieścisz wózeczek?
My: Chcesz nam powiedzieć, że kupujemy zły samochód?
Jarek: Chcę Wam powiedzieć, że mam dla Was Toyotę Corollę Wagon, w kolorze Twojego garnituru i jest na parkingu, sam zobacz, klientka właśnie zadzwoniła, że z niego rezygnuje.
My: Pewnie jest droższy?,Nie... dziękujemy.
Jarek: A w jakiej cenie kupujesz Corollę hatchbacka, w dobrej?
My: No właśnie.
Jarek: To ta Toyota Corolla Wagon w bardzo dobrej. Kiedy chcecie zamontować klimatyzację w samochodzie?
My: Jak to kiedy?
Jarek: Nie powiesz mi, że na wakacje na Hel z Wrocławia, z dzieckiem będziecie jeździć z otwartymi oknami, w lipcu czy sierpniu?
My: Ile kosztuje?
Jarek: Zamontowanie klimatyzacji, około 20 tysięcy złotych.
My: Bardzo drogo.
Jarek: To nie lepiej dopłacić 8 tysięcy, zadbać o komfort i zdrowie rodziny na wakacjach i jeździć w pełni nowoczesnym samochodem. Słuchajcie – alufelgi, radio CD dostajecie od nas w prezencie. Nie powiesz mi, że będziesz słuchał muzyki z odtwarzacza kasetowego, które właśnie kupujecie.

Nie trzeba się domyślać, jaką podjęliśmy decyzję. Osobiście miałem poczucie, że Jarek doskonale odpierał naszą każdą negację, był mistrzem stanowczego, kreatywnego odpowiadania na nasze obiekcje. On nas nie dopuścił, abyśmy wyszli z salonu z innym autem niż srebrna Toyota Corolla Wagon. Był przy tym szczery, autentyczny, z wysoka kulturą osobistą handlowcem. Idealny negocjator?

Określ czy posiadasz styl asertywny w negocjacjach? Jeśli odpowiesz twierdząco na przynajmniej 4 z poniższych pytań, masz już jego cechy

1. Czy na równi optymalizujesz interesy swoje i interesy klienta?
2. Czy ufasz innym ludziom i im to okazujesz?
3. Czy umiesz wyrażać tak emocje pozytywne, jak i negatywne, mając szacunek do innych?
4. Czy do każdej sytuacji z klientem podchodzisz jak do problemu, który wspólnie trzeba rozwiązać?
5. Czy jesteś otwarty i jasno mówisz o swoim interesie?
6. Czy oddzielasz ludzi od problemów?
7. Czy jesteś konkretny i jednocześnie elastyczny podczas rozmowy, posiadasz wiele opcji rozwiązań?
8. Czy jesteś zawsze bardzo dobrze przygotowany?
9. Czy oddzielasz ludzi od problemu?
10. Czy jesteś skupiony na celach?

Styl dominujący - znienawidzony akwizytor, czy lider gry?

Negocjator dominujący posiada wysoki poziom dumy, wiary w to co mówi i zadowolenia z tego, kim jest, co robi. Doskonale wie, że budzi szacunek, klienci to widzą i mają do niego respekt. Handlowiec mający ten styl, gra swoim autorytetem, wzmacnia go i buduje wizerunek jakby zdawał sobie sprawę z tego, że jego klienci najpierw widzą, a potem wypracowują sobie opinię na jego temat. Ma poczucie własnej wartości. Łatwo dostrzec takich sprzedawców podczas ich rozmów z klientami przystępują do nich, prowadzą je tak, jakby decyzja już zapadła, a punktowane korzyści już działały dla klienta.
Pamiętam spotkanie mojego handlowca, zwanego Gladiatorem. Brałem z nim udział jako coach. Wszedł do klienta, pogratulował posiadanej firmy. Zapytał, jak właściciel doszedł do swojego sukcesu. Po 97-minutowej rozmowie o firmie klienta, po obejściu całego zakładu, po poznaniu wszystkich najważniejszych pracowników, odniosłem wrażenie, jakby szef oprowadzał najważniejszą delegację rządową, od której zależy przyszłość jego firmy. Na koniec nasz handlowiec powiedział, że nie ma co czekać, a dobrze zainwestowane pieniądze muszą się szybko zwracać. Nazwał to nowym wspólnym początkiem, który wpisze się w karty rozwoju biznesu tej firmy jako kolejny sukces. Zakończył gratulując dobrej decyzji.
Od początku miałem poczucie, że rozmowa biegła w jednym kierunku, handlowiec ma pełne poczucie czasu, jest przy tym doskonale przygotowany, a z samej rozmowy wynikało, że o kliencie, jego biznesie, poznanych pracownikach  wie więcej niż o swojej ofercie. Po powrocie do bazy wszedł do biura jako LIDER i nikt w to nie wątpił. Na tablicy był zawsze na pierwszym miejscu. Dziś jest dyrektorem dużej firmy notowanej na giełdzie. A kiedy to czyta, śmieje się, bo jedyne, co z tamtego spotkania pamięta, to smak zwycięstwa.

Określ, czy posiadasz styl dominujący w negocjacjach? Jeśli odpowiesz twierdząco na przynajmniej 4 z poniższych pytań, masz już jego cechy

1. Czy najpierw zadowalasz swoje interesy, a dopiero jeśli będzie to konieczne, weźmiesz pod uwagę interesy klienta?
2. Czy działasz niezależnie od zaufania?
3. Czy kiedy przegrywasz w rozmowie, dążysz do odegrania się?
4. Czy wyraźnie manifestujesz swoje stanowisko?
5. Czy nie ujawniasz swojego prawdziwego interesu?
6. Czy masz frajdę z gry handlowej, lubisz zwyciężać?
7. Czy używasz języka perswazji do wpłynięcia na decyzję klienta?
8. Czy jesteś zawsze bardzo dobrze przygotowany?
9. Czy oddzielasz ludzi od problemu?
10. Czy jesteś skupiony na celach? 

Styl agresywny – monopolista,czy marzenie każdego negocjatora?

Byłem na konferencjach wielu firm, gdzie spotkałem szefów sprzedaży, którzy cisną i musztrują swoje oddziały handlowców, wyzywając ich od nierobów, leniuchów, kombinatorów myślących tylko o sobie, narzekających, że limity na benzynę i telefon są za małe, że brak narzędzi i złotej rybki spełniającej co miesiąc trzy życzenia... Rozmawiając z handlowcami, doszedłem do wniosku, że wielu z nich marzy o sytuacji, w której ich oferta będzie najlepsza na rynku – czytaj: jedyna, bezkonkurencyjna, a marża ze sprzedaży będzie dawała największą prowizję, klienci w długich kolejkach ustawiać się będą do spotkania z nimi w ich gabinetach bogatych w skórę i drewno, do których wpuszcza się dokonując wstępnej preselekcji. W tych marzeniach sekretarka potrafi mówić tylko „szef nie ma czasu”.
Bez przerwy wyjeżdżają na najlepsze szkolenia z manipulacji, które uczą, że aby zarobić, wcale nie trzeba się narobić, przy których spotykają się z szefami szefów, którzy ich poklepują i mówią „pracuj tak dalej, pracuj, a zobaczysz nadejdzie Twój dzień…”. Okazują się być brutalni, konfliktowi, cyniczni i egocentryczni, mimo swojej inteligencji, która pozwoliła im osiągnąć sukces. Jeden z dyrektorów sprzedaży, wiedząc, że handlowcy sprzedają kurę znoszącą złote jajka, zamontował w samochodach i komórkach GPS-y dzięki, którym, jak sam powiedział – „ma wszystko pod kontrolą”. Na moje pytanie, czy handlowcy o tym wiedzą, dostałem odpowiedź; „nie, musimy sobie ufać, nie mogę im tego powiedzieć, ich trzeba mieć pod kontrolą, oni są jak hieny, tak samo jak doją wszystkich klientów, są w stanie wydoić mnie, a ja nie mogę sobie na to pozwolić”. Inny handlowiec, zwany agentem nieruchomości, umawia na jedną godzinę kilku klientów, po czym jednemu z nich mówi: „widzę, że jest pan niezdecydowany, proszę o pana ostateczną decyzję, bo już mam trzech innych zdecydowanych klientów”. Ciekawostka jest taka, że z rozmów z wieloma menedżerami sprzedaży wynika, że właśnie ten styl ma największe wzięcie. Niejednokrotnie handlowcy ze stylem agresywnym, mają największe prowizje. Rynek często ich szuka – tych znających branżowe triki, dzięki którym owinie się każdego klienta wokół palca, tak zwanych handlowców zapewniających 100% sukcesu, działających według zasady „cel uświęca środki”. Headhunterzy wydzierają ich sobie z rąk. To oni często działają, jak to jeden z trenerów powiedział, jak „klocek”. Poszukują „klocka”, który się do nich wpasuje. Używając jednego triku czyszczą rynek. Są w tym najlepsi, niczym reklamowany hit sezonu, który nawet nie przechodzi do lamusa, ale ląduje w koszu. Rynek się kończy, trik już nie działa, następuje wypalenie, historia ich kariery się kończy. Na jednej z konferencji sprzedawcy dostali z centrali informację, że będą sprzedawali nowy produkt, jeden z nich, zanim dostał informację „co to jest?”, zapytał „za ile?”, „ile będę miał z tego prowizji?”. Tylko to go interesowało. 

Określ czy posiadasz styl agresywny w negocjacjach? Jeśli odpowiesz twierdząco na poniższe 4 pytania, masz już jego cechy?

1. Czy zaspakajasz tyko swoje interesy?
2. Czy zawsze jesteś nieufny?
3. Czy irytujesz się i atakujesz w rozmowie, chcąc przejąć kontrolę?
4. Czy oceniasz klienta negatywnie, chcąc zmniejszyć jego stanowisko?
5. Czy mieszasz w rozmowie prawdę z fałszem?
6. Czy lubisz zwyciężać za wszelką cenę?
7. Czy manipulujesz?
8. Czy oszukujesz, jeśli chodzi o Twoje minimalne wymagania?
9. Czy wywierasz presję, aby klient Ci uległ?
10. Czy cele osiągasz za wszelką cenę? 

Twój ostateczny styl

Dobra wiadomość: sam możesz dokonać wyboru swojego stylu, wpasowując się w sytuację handlową, w której się znajdujesz. Wszystko zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Ustal swój szkielet sytuacji negocjacyjnej w jakiej się znajdujesz, sprawdź czy jesteś przygotowany, wróć do 10 pytań, które Ci w tym pomogą i dobierz odpowiedni styl. Po przeczytaniu powyższego artykułu już wiesz, jakie efekty daje każdy z nich. Im lepiej określisz, jak ma wyglądać Twój finał negocjacji, tym łatwiej będzie Ci określić własny ostateczny styl.


Wojciech Grzybowski – Trener, Coach, Asesor AC/DC, absolwent Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, z wykształcenia bankowiec. Ukończył polsko-austrijacką szkołę dla trenerów WIFI w Wiedniu, oraz warsztaty trenerskie HoS. Od 10 lat związany ze szkoleniem i rozwojem pracowników w renomowanych firmach. Swoje doświadczenie zdobywał w branży bankowej i telekomunikacyjnej. Przez 9 lat pracował na stanowiskach sprzedażowych, jako telemarketer, doradca klienta, lider zespołu, a jako Regionalny Kierownik ds. rozwoju był współtwórcą sukcesów sprzedażowych. Ze względu na dużą skuteczność jego metod pracy, został Kierownikiem Działu Rozwoju i Szkoleń, co było początkiem jego kariery trenerskiej.  Pasjonuje się tematyką komunikacji interpersonalnej w sprzedaży i negocjacjach. W swoich warsztatach nawiązuje do autorytetów i nauczycieli w tej dziedzinie tj. M. Matkowskiego, Z. Nęckiego, A. Batki, K. Pankiewicza, K. Hogana, B. Tracyego, F. Bettgera czy J. Gerarda. Trener w Wyższej Szkole Bankowej w Toruniu i Warszawskiej Izbie Bankowej. Współpracuje z Pasją Grupą Dobrych Trenerów i Olsztyńską Szkołą Biznesu. Od 2008 roku Prezes Business Training, gdzie razem z zespołem trenerów szkoli handlowców i menedżerów sprzedaży. Działa według słów Alberta Einstein’a „Wszyscy wiedzą, że coś nie da się zrobić i wtedy pojawia się ten jeden, który nie wie, że się nie da i on właśnie to coś robi”.

Kontakt
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
tel. 502 304 567
www.business-training.edu.pl


 

 

Należymy do PIFS:

Szkolimy AIESEC:

Jesteśmy zrzeszeni w ZIG:

W obiektywie

szkolenia11.jpg

Jesteśmy na:

Jesteśmy na facebook'u

Business-Coaching
YouTube