„Jako zmotywować pracownika? Co zrobić żeby ludziom się chciało?” to częste pytania szefów. Problem polega na tym, że jeżeli temat motywacji pojawia się tylko wtedy, gdy ty – jako szef – chcesz coś od swojego pracownika, to repertuar narzędzi, które możesz zastosować jest dość ograniczony.
Motywacja to proces. Najprostsza definicja procesu, wskazuje, że to ciąg występujących po sobie i powiązanych wydarzeń. W tym procesie jest jakieś WEJŚCIE i WYJSCIE. Efektem (wyjściem) procesu motywacji może być „zmotywowany pracownik”, ale może też być pracownik, z którym udało ci się stworzyć relację. Relacja to stan, w którym ty widzisz w nim człowieka, on w tobie – poza wykorzystującym go po godzinach oprawcą – także widzi przedstawiciela homo sapiens. Ty - szef widzisz w nim kogoś, kto poza tym, że dla ciebie pracuje, może być partnerem w różnych sytuacjach, także „ratując ciebie i firmę” w różnych sytuacjach, szczególnie gdy trzeba coś zrobić, a chętnych brak. Ty widzisz w nim partnera (a nie niewolnika), a pracownik w tworzącej się relacji widzi szefa-człowieka, któremu zależy na ludziach. Czy takie postrzeganie siebie nawzajem pomaga w procesie motywacji? Budowanie relacji z innymi wpływa na motywację. Reguła sympatii, prawda stara jak gatunek homo sapiens, mówi że dla ludzi, których lubimy, robimy więcej. Jak budować relacje? Czy jest jakieś szkolenie, które tego może nauczyć? A może po prostu, czasem rozejrzeć się wokół i przemówić ludzkim głosem nie czekając na północ (w wigilię podobno nawet zwierzęta mówią ludzkim głosem, złośliwi mówią, że niektórzy szefowie też)?